sobota, 27 grudnia 2014

1

- Nnie, chyba dam sobie sama radę – wydukałam z trudem i drżącym głosem, uważnie obserwując czarnowłosego. 

Cholera, czemu to zawsze ja musiałam trafiać na psycholi?!

- Jeśli już się zatrzymałem, to pomogę damie w opałach – odparł z nieziemskim uśmiechem. Wyminął mnie powoli i otworzył bez problemu maskę mojego ukochanego autka. – Ile ta kupa złomu ma lat?
- Odwal się od mojego auta! Ma swoje lata, ale to zabytek! – zaoponowałam piskliwym głosem.
- Więc, ten Twój zabytek właśnie zginął – uśmiechnął się sztucznie, dotykając jeszcze przez chwilę różnych przewodów. – Widzę to tak : albo wracasz do Bradford na piechotę ciągnąc tego złoma sama, a to jest z trzydzieści kilometrów lub podczepiasz się pod mój wóz i jedziesz ze mną.

Skąd on do cholery wiedział, że jadę do Bradford?! Kim on do cholery był?! Szpiegiem NCIS?!

- Chyba przeboleję te kilometry – prychnęłam, odwracając się i chcąc pomaszerować do auta po swoje rzeczy. Nie zamierzałam siedzieć w jednym pojeździe z tym pustym idiotą. Znałam go od kilku minut, a już widziałam, że kobieciarzem, chamem i Bóg wie, kim jeszcze!
Lecz jego ręka jak automat wystrzeliła ku mnie i chwyciła dłoń. Nim mrugnęłam okiem przylegałam do chłopaka klatką piersiową. Jego oczy wypalały moją twarz z tajemniczym błyskiem w oku.
- Nie skończyliśmy rozmawiać – warknął, muskając palcami dłoni mój policzek. Zadrżałam.
- Nie dotykaj mnie – szepnęłam. Jego dotyk może i był delikatny, bale bałam się go. Był pewny siebie i to mnie bardzo niepokoiło.
- Więc, zrób co Ci karzę to może nie zaliczę Cię w samochodzie – moje oczy na moment się rozszerzyły. – Idź do auta i czekaj na mnie – chłopak pchnął mnie w stronę auta. Otępiała ciągle oglądając się za siebie, wsiadłam do jego Bentleya. Wygląd wewnętrzny powalał jeszcze bardziej, niż z zewnątrz. Nie chciałam niczego dotykać, by czegoś przypadkiem nie zepsuć czy ubrudzić. Z pewnością dbał o te auto. Było dopieszczone w każdym calu, wyczyszczone, no i pachniało grubymi pieniędzmi. Obejrzałam się za siebie. Mulat przyczepiał liną mój samochodów do swojego w szybkim tempie, potem na chwilę zajrzał do środka, majstrując coś przy kierownicy. Nie minęła chwila, a pewnym krokiem szedł już w stronę pojazdu, w którym się znajdowałam. Szybko wróciłam do poprzedniej pozycji i wbiłam swój wzrok w beżową maskę rozdzielczą Bentey’a.
- Takie pudło, a ma autopilota, jestem pod wrażeniem – powiedział, gdy tylko siadł za kierownicą.
- Jeszcze raz wyzwiesz moje auto…
- To co? – przerwał mi, spoglądając ni to rozbawiony, ni to podenerwowany na moją twarz. Machinalnie odwróciłam wzrok, czując się niezręcznie. – Tak myślałem – parsknął śmiechem i chłopak ruszył powoli z pobocza.
- Skąd mnie znasz? – spytałam go szeptem, nawet nie zerkając na niego. Zbyt bardzo mnie krępował.
- W Bradford każdy się zna, maleńka – wiedziałam, że się w tej chwili uśmiechnął.
- Jakoś ja Cię nie znam – powiedziałam zgodnie z prawdą.
- I do tej chwili miałaś spokój.
- Sugerujesz coś przez to? – prychnęłam nie wytrzymując, i obróciłam głowę w jego stronę.
- Dowiesz się sama w najbliższym czasie – posłał mi szelmowski uśmiech, po którym dostałam lekkich dreszczy na ciele.
- I tak mnie już nic nie zdziwi – skłamałam, oczywiście myślami wracając do momentu, w którym widziałam swojego chłopaka w łóżku z moją matką. Od razu mój humor się popsuł i zaczęło się we mnie gotować.
- Sugerujesz coś przez to? – zacytował mnie z rozbawieniem.
- Długa historia – westchnęłam, zamykając oczy i policzyłam po cichu do dziesięciu. Po odliczeniu troszeczkę stonowałam. – Mógłbyś dla umilenia włączyć jakąś muzykę?
- A magiczne słowo księżniczko?
- Włącz to, albo kurwa zniszczę tego Twojego Bentleya – fuknęłam, patrząc na niego niczym rozjuszony byk.
- Zamkniesz się, czy mam Cię sprać na kwaśne jabłko? – zapytał podniesionym tonem, a na jego twarzy rodziła się złość. Wywróciłam oczami i przeniosłam swój wzrok na widok za oknem. – Nie rób tak.
- Czego znowu? – jęknęłam zdesperowana.
- Nie kręć oczami. To oznaka zlekceważenia drugiego rozmówcy.
- Ha! Ty będziesz mówił mi o zlekceważeniu? Na głowę upadłeś czy jak?
- Chcesz wylecieć z tego auta Clair?! – krzyknął, raptownie zatrzymując się. Szarpnęło mną do przodu i gdybym nie podparła się rękoma o maskę rozdzielczą, na pewno poleciałabym do przodu jak strzała.
- Kto Ci dał prawo jazdy, do cholery?! – przekrzykuję go.
- Stevie Wonder – parsknął ironicznie, po czym nachylił się ku mnie, z śmiertelnie poważną miną. – Słuchaj, albo zamkniesz te swoje ponętne usta, które w przyszłości zamierzam pieprzyć, albo nie żyjesz, jasne? – przełknęłam głośno ślinę, lecz otępiała pokiwałam tylko głową. – Świetnie – mulat wyprostował się i ponownie ruszył. – Więc, Clair, co Cię sprowadza do Bradford?
- Raptem chcesz zacząć ze mną normalną rozmowę?
- No chyba, że chcesz zrobić mi laskę – czarnowłosy pogłaskał się pieszczotliwie po spodniach, w okolicach swojego członka. Zarumieniłam się, zdając sobie sprawę, że gapiłam się na to miejsce o kilka sekund za długo. Zakłopotana przeniosłam wzrok na swoje kolana.
- Za nic w świecie, dupku – odparłam cicho.
- Jak chcesz, ale uwierz mi… niedługo i tak będziesz to robiła.
- Jesteś o tym przekonany?
- Nie, ja to wiem.

***
- To tu – oznajmiłam, gdy mulat właśnie mijał dom mojego ojca. Chłopak cofnął się i kilka sekund później staliśmy już na podjeździe. Mój ojciec był szefem firmy architektonicznej, a ja pracowałam u niego jako doradca architektury wnętrz, choć od pewnego czasu zamierzałam na jakiś czas z niej zrezygnować. Od zawsze marzyłam o meblowaniu mieszkań i willi. Miałam zaledwie 19 lat, a osiągnęłam więcej, niż moja perfidna matka przez całe życie. Żerowała tylko na moim ojcu, chcąc co raz więcej kasy. Dobrze, że tata przejrzał na oczy w samą porę i odszedł od niej. Kilka razy proponował mi, żebym przeprowadziła się do niego, albo, że da mi własne mieszkanie, ale nic od niego nie chciałam. I tak dużo wycierpiał przez moją matkę, a nie chciałam, by brał mnie za chciwą osobę, która pragnie wyłącznie jego pieniędzy. Radziłam sobie sama. Aż do tej pory. Przed wyjściem, odwróciłam się twarzą do chłopaka.
- Więc, dziękuję Ci, mimo tej nieprzyjemnej jazdy, że mnie tutaj przywiozłeś– uśmiechnęłam się sztucznie, a gdy jedną ręką nacisnęłam klamkę, jego dłoń chwyciła mój drugi nadgarstek i przyciągnęła do siebie, tak jak wtedy przy aucie. Wstrzymałam oddech i obserwowałam go spod swoich długich rzęs, czując dziwne ciepło między nami.
- Cała przyjemność po mojej stronie – rzekł normalnym tonem. Pierwszy raz odezwał się do mnie po… ludzku, bez żadnych zgryźliwości czy chamstwa.
- To… do zobaczenia? – podniosłam pytająco brew.
- To było pytanie czy stwierdzenie?
- Sama nie wiem. Nie znam Cię i…
- Więc, domyśl się odpowiedzi – zauważyłam w jego oczach tajemniczy błysk, który mnie przeraził.
- Jja… powinnam już iść – niezdarnie wydostałam się spod jego silnego uścisku i wyszłam totalnie zakłopotana z auta. W tempie ekspresu odczepiłam swoje auta od jego parszywego Bentley’a i wzięłam  z niego swoje dwie walizki i torbę napakowanymi swoimi ubraniami i wszystkim co zdołałam zabrać z domu, nim mama albo Luke by mnie powstrzymali. Chwiejnym krokiem ruszyłam ku domowi taty.
- Clair! – jego głos powstrzymał mnie od otworzenia furtki. Spojrzałam w jego stronę. Wyglądał on przez okno, a na oczach już miał założone czarne Ray Bany. Po chuja mu one były, jeśli było ciemno?! – Jestem Zayn Malik i radzę Ci o mnie nie zapominać, a nawet : nie pozwolę Ci na to.

I odjechał, zostawiając mnie otępiałą i wyczerpaną po ekscytującym dniu na podjeździe.


*********************************
Oto Rozdział 1! :D Jej trochę krótszy niż cała reszta, ale będę was trzymała w większej niecierpliwości, gdyż w opowiadaniu będzie się działo BARDZO dużo :D Mówiąc tak jak bad boy'e :

To dopiero początek :3

15 komentarzy = NOWY ROZDZIAŁ!! :* <3



Komentujcie <3


K.

29 komentarzy:

  1. O Boże! Tlenu
    .

    OdpowiedzUsuń
  2. Naaajlepszy !!!!��������

    OdpowiedzUsuń
  3. krótki, ale fajny *o* czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny, boski, super! *-*
    Czekam na next :3
    +
    zajebisty szablon ^^ XD

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest GENIALNE! Niedawno trafiłam na twoje blogi i powiem ci, że się zakochałam. <3 czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ^^ *-* /Kindżi

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju *.* Świetny <33
    Czekam na nexta ;33

    OdpowiedzUsuń
  8. To było takie...(brak mi słow aby to okreslic) czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham zajebisyy rozdzial i niemoge sie doczekac

    OdpowiedzUsuń
  10. OMG *-* TO TAKIE CJDSBCKSDAVBCAK *O* JA CHCE WIĘCEJ NO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam również do siebie na ff o Zaynie < 3 http://money-is-the-motivation.blogspot.com

      Usuń
  11. Kocham to ff <3 *.*

    OdpowiedzUsuń
  12. OMG ! ZAJEBISTY ♥ DALEJ DALEJ !

    OdpowiedzUsuń
  13. o lujuu ;oo
    wspaniały ;D kurdełe, ale będzie jazda :D hgueheueheuhe ^^
    czekam na NN ;3

    OdpowiedzUsuń
  14. Omg! Jest 20 kom a raczej 21! :* <3 next :3

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział OMG czekam nie cierpliwie na 2 rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG!!!!!!!!!!!!!1 kocham to juz wiem ze bede kochac to opowiadanie *.* <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezu pisz szybko next!:*
    I oczywiście informuj! ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. super! Zayn jest taki tajemniczy i sexowny! Jejć! Czekam na next! i zapraszam do mnie ♥
    http://forbidden-love-louis-and-melanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowny <3 <3 Ciekawa jestem dalszej akcji <3 <3 Czekam na nexta i życzę weny. :* <3 <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie zachętą do dalszej pracy! <3